Nadzieja

aronia

Uprzejmie donoszę, że nadzieja-dręczycielka zagnieździła się w mojej głowie. Ruszyć z miejsca, odkrywać nowe hotyzonty? Ależ to niemożliwe, jedyne rozwiązanie to czekanie! Bo nadzieja-dręczycielka wcale nie umiera ostatnia. Trzyma się zachłannie życia. Nie daje zapomnieć. Codziennie kusi, że może jutro.

Wiosno

wiosna
Lubię godzinami siedzieć przy otwartym notatniku i wpatrywać się w zlepek zdań, który udało mi się wystukać. W zlepek, który najprawdopodobniej zostanie zapisany na wieczny spoczynek w pliku, do którego własne zażenowanie nie pozwoli mi zajrzeć przez długi czas. A później wracam i próbuję od nowa, od czystej kartki. Naiwnie wierzę, że tym razem zamiast zażenowania, będzie chwała zwycięstwa. Że w końcu uchwycę myśl, logicznie poukładam zdania, napiszę tak, że nic dodać – nic ująć.

Z górki

zima

Zamiast słońca – niebo zasnute chmurami. Zamiast śniegu – tylko deszcz zdrajca. Życie zaplanowane z najmniejszymi szczegółami znowu nie wypala. Bez parasola i bez łańcucha na butach wpadam w poślizg.