Październik

rasp

Powoli wracamy do normalności. Na karb kończącego się lata zrzucamy wszelkie kichnięcia i niedociągnięcia. Zapominamy o złych rzeczach, o krętych ścieżkach przejechanych tego lata, w pośpiechu zbieranych malinach, śliwkach w piecu, trzęsących się nogach, korytarzach i łóżkach. Wracamy, choć nie dalej jak miesiąc temu wszyscy obiecywaliśmy czujniej patrzeć, obserwować czas.

***

Tymczasem mija grudzień. Te same zdarzenia, ten sam rytm dnia. Niczym niezachwiany spokój trwa jak gdyby nigdy nic. Już mniej się martwię, że zostałam, że potem wszystko nagle przystanęło. Cicho czekam, nie szukam nowych sposobów, odpoczywam w rutynie. Nowy rok znowu przyjdzie.

Nie rozdrabniajmy się, raczej trzymajmy się konkretów.