Z norki

Przez ostatnie miesiące marzyłam o tym, by wrócić do swojej norki (wszędzie dobrze, ale w domu najlepiej?) i spokojnie konsumować swoje życie. Trzydziestego pierwszego stycznia nie byłam smutna, zamknęłam drzwi, pogłaskałam kota i odetchnęłam z ulgą. Czy zatem siedzenie w małej, czarnej norce ma sens i co dzieje się w niewietrzonej głowie?